Salony tatuażu to wylęgarnie WZW typu C!

Salony tatuażu to wylęgarnie WZW typu C!

Redakcja

2017-10-04

brak komentarzy

Specjaliści przestrzegają, że tatuaż czy przekłuwanie ciała ciała może okazać się czynnikiem sprawczym choroby wzw typu C. Na taki typ infekcji nie ma lekarstwa, a wirus rozwija się podstępnie - przez parę lat może nie dawać widocznych symptomów ale może doprowadzić do długotrwałego stanu zapalnego wątroby, marskości albo nowotworu wątroby.

Prof. Tomek Juszczyk z Wam zaakcentował, że do infekcji dochodzi przy przekłuwaniu czy naruszaniu ciągłości cery. Unikajmy zatem zdarzeń w których mamy posiadać kłutą skórę przykładowo przez tatuaż czy zakładanie kolczyków w różnorodnych przestrzeniach - powiedział.

Do najpowszechniejszych zakażeń wzw dochodzi mimo wszystko w placówkach leczniczych - przyznał prof. Tomek Juszczyk. Takim szczególnie istotnym defektem okazuje się absolutne podniesienie standardów w naszej służbie zdrowia, która musi brać pod uwagę określone niebezpieczeństwo wynikające choćby z niewielkich zabiegów, z braku obmywania rąk, zmieniania rękawiczek, takich prostych sytuacji, które mogą zaważyć na czyimś losie.

Eksperci szacują, że mniej więcej 730 tys. ludzi w Polsce okazuje się zakażonych wzw typu C. Zdiagnozowanych chorych jest mniej więcej 150 tys., sześć tys. chorych oczekuje na leczenie.

Od niedawna wystąpiły w prasie wiadomości, że salony tatuażu, uznawane jako "pracownie artystyczne", nie podlegają inspekcjom sanitarnym, wobec czego - apeluje gAzeta - "niemal 1/3 zabiegów kończy się wkłuciem żółtaczki lub HIV".

Jak wyjaśnia prof. Bogusław Szeroki z Akademii Medycznej w Bydgoszczy, sprawa nie okazuje się ta bezsprzeczna. Od infekcji do zapadnięcia oraz pojawienia się symptomów przypadłości może przecież minąć dużo lat. Trudno prześledzić źródła infekcji po tak długim okresie, szczególnie w przypadku osób, które są wystawione na styczność z licznymi potencjalnymi źródłami zakażenia.

Salonów tatuażu nie traktuje się wpradodajwdzie oddzielnie oraz prawdą okazuje się, że nowatorska podstawę prawną do tego dała tylko ustawa z lutego 2004 roku. W 2003 roku skontrolowano mimo wszystko 97.9 proc. wszystkich salonów fryzjerskich, kosmetologicznych, gabinetów odnowy biologicznej oraz pozostałych miejsc, gdzie "naruszenie ciągłości naskórka" mogłoby przyczynić się do infekcji. Zastrzeżenia wzbudziło wyłącznie mniej więcej 300 z 30 tys. 704 placówek (a więc 1,1 procenta) - tłumaczą eksperci z Kluczowego Inspektoratu Sanitarnego.


Dodaj komentarz


Brak komentarzy

Bądź pierwszy i zostaw komentarz !

Zdrowie